Z biegiem czasu

Opisy(1)

Tematem filmu jest wielokrotnie poruszany przez Wendersa problem psychicznego i geograficznego wyobcowania człowieka we współczesnym świecie, temat nazwany przez krytyków dla potrzeb twórczości Wendersa "globalną tęsknotą za domem". Oto dwaj mężczyźni za kierownicami swoich samochodów. Bruno - wędrowny technik kinowy i Robert Lander, psycholingwista z Genewy podróżujący po Europie po rozstaniu z żoną. Obaj poznają się gdy Robert rozpędzonym samochodem wjeżdża do rzeki, a Bruno oferuje mu suche ubranie i miejsce w furgonetce. Choć obaj przemierzają tę samą trasę, ich postawy względem życia diametralnie się różnią. W warstwie stylistycznej długie jednostajne ujęcia, powolny ruch kamery, nietypowe kąty widzenia, a przede wszystkim manipulacja przestrzenią poza kadrem generują u widza wrażenie, które koresponduje z duchowym wyobcowaniem Bruna i Roberta. Opuszczony, ponury krajobraz niczym przestrzeń umierania, służy również za metaforę upadku niemieckiego przemysłu filmowego. Pod koniec filmu widzimy Bruna w małym miasteczku przy naprawie projektora, kiedy słucha lamentu sędziwego technika kinowego nad śmiercią kina. Ten głos być może należy do Wendersa. (Monolith)

(więcej)

Recenzje (2)

Malarkey 

wszystkie recenzje użytkownika

angielski I’ve read the reviews on this site and I get most of the excitement about the movie. Wim Wenders can work wonders with nothing. The film does not pretend to be something it’s not. Quite the contrary, it creates an endless road movie with some interesting dialogues. I say some on purpose, as overall there is not much dialogue in it. Plus there are some camera shots that are great for taking a nap. But most of all there is the scene where one of the lead characters shits right in front of the camera. It is long, intense and I think that I will never again be hypnotized as much by a person shitting in front of the camera as in the case of this movie. ()

Dionysos 

wszystkie recenzje użytkownika

angielski A film about people seeking escape from disappointments and life crises in solitude while traveling across Germany. Yet just like the fate of German village movie theaters, their way of life is slowly but surely condemned to extinction. Throughout the story, two men become friends and must confront past traumas and new life questions in order to ultimately realize that "escaping from life" is not the solution. For me, the film's great atmosphere, however, hides a danger if the viewer fails to tune into its wavelength, in which case the nearly 3-hour runtime can be tiresome. ()